Nigdy nie lubiłam eksperymentów. Czy to z ubiorem czy to z włosami. O ile założenie wściekłej i różowej do tego garsonki czyniło mnie nietuzinkową i rozpoznawalną osobę o tyle jeszcze od lat staram się trzymać tej samej fryzury jaką kocham. Nigdy nie znosiłam i nie nosiłam rozpuszczonych włosów to rozpuszczony to może być dziadowski bicz czy ogólnie takie włosy zwłaszcza jak kiedyś miałam je do połowy pleców to podobało się to mężczyznom a ja unikam wszelkich "podobań się" osobnikom płci męskiej.
Dlatego jak natrafiłam na artykuł o tym,że nie tylko ja ale i są ludzie jacy też noszą ciągle jedną i tę samą fryzurę to bardzo mi ulżyło bo już myślałam,że co jest ze mną nie tak:
A jak jeszcze wytłumaczono co mówi to o charakterze człowieka to naprawdę już tym bardziej pomogło mi to zrozumieć jak odbierają mnie inni. Bo nie każdy musi lubić mnie a ja nie boję się być nie lubiana-po prostu nie należę do WWO czy innych tam bordeline jakich nienawidzę tylko dlatego, że są zbyt empatyczne czy mają w sobie większą uczuciowość. Mnie nie boli to, że ktoś mnie negatywnie ocenia-po prostu dla mnie negatywna nawet ta najbardziej krytyczna ocena to też wskazówka o to,że to nie ze mną jest coś nie halo ale z osobą jaka być może mnie odbiera na podstawie własnych uprzedzeń i w ten sposób "malując sobie w głowie" negatywny obraz o mnie i o mojej osobie próbuje się jakoś wywyższyć nade mną,że jaka to ona jest lepsza niż ja bo na przykład jest ładniejsza ode mnie czy chudsza.
Ale ja mam gdzieś bo ja także znam swoją wartośc i nie jestem ta ostatnia jaka sie o tym dowiaduje. Dużo osób wyczuwam czy są mi przychylne albo czy po prostu komuś nie pasuję bo ocenia mnie tylko po wyglądzie. Jak byłam chudsza to miałam więcej znajomych-dziś ci znajomi już mnie nie rozpoznają na ulicy czy nie odzywają się ale co mi tam-niech sobie radzą sami!!!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz