Wiecie co-ostatnio nic nie idzie po mojej myśli. Gdy myslałam,że wszystko się ułozy jak należy to wszystko zaczęło się walić. Podarowano mi konia ale ten koń podarowany był z Valony i mnie pokopał tak,że do dziś się zbieram z podłogi... Na poważnie myślę o powrocie do Prokopa czy o oddaniu owego konia darowamego do osoby darującej mi go i pójściu w zupełnie inną stronę niż myslałam i niechaj mi się idzie z wiatrem ale nie wiatrem z doopy czy pod wiatr...
Miało być zwyczajnie, miało być tak pięknie ale niestety-koń z Valony pokazał mi swój zad no i oczywiście muszę teraz zbierać się po tym co mi się tam zadziało. No cóż-może i nie jest mi to pisane co sobie wymarzyłam. Mój kolega poradził mi abym właścicieli tego konia podała do sądu ale co mi to da skoro akceptując regulamin Dundrów akceptowałam jakby bata na siebie... No i to Dundry i ich koń są na prawie a ja nie bo nie godzę się na ich warunki...
Pozatym co mi to da abym się z Dundrami sądziła skoro ja mam maturę i mogę sobie np iść na wymarzone studia z historii jak i uczyc się czego chcę a Dundry niechaj spadają na bambooz. Nic na to nie poradzę że jest jak jest i nic tego nie zmieni. Jest mi smutno,że po raz kolejny mi się nic nie udaje ale nie jestem też przegrana-czasem szczęśćie przychodzi do nas wolniej niż myślimy ale jest. Piszę i żalę się gdzie mogę na swoich blogach o tym koniu ale nic mnie tak nie zabolało,że Dundry postąpiły tak jak postąpiły...
Dziwne,że jak ktoś zaniedba swoje obowiązki zawodowe czy rażąco dopuści sie zaniedbań będąc na swym stołku to go karzą albo odbierają mu uprawnienia a jak ja jestem tym rypanym politologiem to czemu nikt nie odbierze mi tego dyplomu jaki ledwo zdałam na 3 jak i nie znoszę polityki a co gorsza wszyscy wokoło wypominają mi to "cudowne" wykształcenie...
Może i jak pochylam się nad swoimi teraźniejszymi problemami to nie są one takie ważne w skali światowej ale dla mnie urosły one go rangi olbrzymiej. Po prostu nie chcę być politologiem jak i chcą obmyc się z goofna jakim jest WSZIF SYF a chyba raczej jakim było to goofno...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz